Stres

Aktualizacja: 26 wrz 2020

Co sprawia, że miękną nam nogi, serce wali jak oszalałe, ciśnienie się podnosi, pole postrzegania zawęża, a świat zaczyna wydawać się pełen niebezpieczeństw?


Czemu oblewa nas zimny pot i zasycha w ustach?


Dlaczego włącza się jeden, a wyłącza drugi rodzaj pamięci, boli brzuch, pojawiają się pryszcze?


Czemu nie możemy wieczorem zasnąć, a rano zwlec się z łóżka, irytują nas drobiazgi, wybuchamy pozornie bez przyczyny?


Dlaczego tyjemy i zmniejsza się nasza odporność ?


Co sprawia, że innych ludzi postrzegamy jako wrogich, albo ich nie zauważamy, nie obchodzą nas ?


Tak reagujemy na stresory, czyli sygnały zagrożenia.



Ludzie cierpią z powodu objawów psychosomatycznych, chodzą od lekarza do lekarza, robią dużo przeróżnych badań i nadal nie wiedzą co im jest.


Boją się i martwią.


Słyszą, że stres szkodzi i powinni „coś” z nim zrobić.


Ale ani nie wiedzą co zrobić, ani dlaczego im szkodzi.


Powtarzają- „MUSZĘ przestać się denerwować” i siłą rzeczy dokładają sobie stresu- bo znowu coś muszą.


Nie wiążą skutków stresu jakiego doświadczają z tym jak się czują.



Jeśli masz objawy psychosomatyczne, cierpisz na którąś z chorób z autoagresji, albo czujesz, że nie jest Ci w życiu tak, jakbyś chciała/chciał - wiedz, że to jest normalna rzecz.


Może martwisz się tym, że ciągle powtarzasz te same błędy, ludzie i świat Cie irytują, zastanawiasz się czemu reagujesz nieadekwatnie do sytuacji? Każdy z nas tak czasem ma.


Reagujesz w określony sposób, bo tak Cię ukształtowały biologia i doświadczenia życiowe.

Twój autonomiczny układ nerwowy dba o bezpieczeństwo tak, jak się kiedyś nauczył.


Dotychczas robiłeś najlepiej jak potrafiłeś.

Pewnych własnych działań i reakcji nawet nie byłeś świadomy.


Możesz zmienić to, co zależy od Ciebie, nauczyć się nowego podejścia i zachowań, które Ci będą teraz lepiej służyły.Można wygimnastykować swój układ nerwowy.


Kiedy rozumiemy jak rzeczy działają, łatwiej nimi zarządzać- dlatego zbieram tu podstawowe informacje o psychofizjologii stresu, czyli automatycznej reakcji układu nerwowego na odbierane sygnały zagrożenia.


Chcę też „odczarować”temat, bo to nie sam stres jest zły, a nadmiar i przewlekłość.


Czy „walka ze stresem” ma jakikolwiek sens ? Moim zdaniem żadnego. Już sama myśl o walce stresuje.


Uważam, że warto wiedzieć jak ograniczać ilość dopuszczanych do siebie stresorów i jak przywracać sobie równowagę, żeby żyć zdrowiej, spokojniej i przyjemniej.


Czym jest reakcja stresowa ?


Jest automatyczną reakcją organizmu służącą do przywrócenia homeostazy.


Homeostaza to stałość środowiska wewnętrznego organizmu, równowaga.


Innymi słowy- jeśli autonomiczny układ nerwowy uznaje coś za zagrażające, włącza reakcję, która ma poradzić sobie z zagrożeniem i przywrócić równowagę, czyli warunki, które są znane i normalne dla indywidualności, jaką jest każdy z nas.


Kto decyduje w imię organizmu?


Decyduje układ nerwowy.


Czym jest stresor?


Stresor jest bodźcem, mogącym zaburzyć homeostazę.


Czyli- stresorem jest to, co układ autonomiczny uzna za zagrażające równowadze, czyli stałości środowiska organizmu.


I tu się zaczyna robić ciekawie, bo to nie bodziec sam w sobie, ale to jak nieświadoma percepcja układu nerwowego ( neurocepcja ) go interpretuje włącza reakcję stresową ( obronną ).


A kiedy już ją włączy, reakcja musi się przetoczyć do końca, nie da się jej zatrzymać.

Dlatego nie działa mówienie komuś zestresowanemu żeby się uspokoił. On nie ma jak tego zrobić.


Bywa tak, że reakcja robi większe szkody, niż mógłby wyrządzić stresor, więc warto ograniczać stresory.


Jak ?


na przykład:


chroniąc się przed permanentnym obniżaniem nastroju


ignorując agresywne wiadomości, które straszą dla samego straszenia


unikając ludzi przy których źle się czujesz


śpiąc wystarczająco


odpoczywając


dobrze jedząc, utrzymując prawidłowy poziom cukru we krwi i nawodnienie


ruszając się


dbając o swoje zaplecze społeczne


będąc łagodnym i wyrozumiałym dla siebie


odpuszczając sobie obciążenia, które nie są niezbędne


robiąc rzeczy wolniej


przed podjęciem zobowiązania pytając siebie „czy tego chcę i potrzebuję”


nie wyobrażając sobie czarnych scenariuszy


nie zmuszając samego siebie do działania, a zachęcając do niego, tak żeby chcieć, a nie musieć


zaprzestając „ulepszania” siebie, a a rozpoczynając poznawanie siebie


pozwalając sobie na bycie takim jakim się jest


wybierając dla siebie środowisko tak bezpieczne, jak to jest w danej chwili możliwe


ucząc się w zdrowy sposób odcinać od tego, co Ci nie służy



Jeśli to brzmi dla Ciebie jak herezja - w porządku :) na początku może tak wyglądać.


Zachęcam żebyś przeczytał kilka razy i spróbował sobie wyobrazić, że już tak jest.


Że minęło powiedzmy pół roku, odciąłeś kilka stresorów- jak by to było?


Pomieszałam tu przeciwieństwa stresorów fizycznych z psychicznych. Jedne i drugie stresory wywołują taką samą, automatyczną reakcję obronną.


Wyobraź sobie, że jesteś wyspany, nie jesteś ani głodny, ani przejedzony, nie jesteś spragniony, nie jest Ci ani za zimno, ani za ciepło, nie razi Cię ostre światło, ani nie otacza ciemność, nic Cię nie boli.


Teraz dodaj do obrazu jeszcze to, że się nie martwisz i jesteś wśród ludzi, których lubisz, nikt i nic Ci nie zagraża, czujesz się bezpiecznie.


W takiej sytuacji twój układ nerwowy zareaguje adekwatnie na wszystko co się może zdarzyć, bo twoja homeostaza jest zachowana.


Reakcja stresowa zadziała tak, jak została zaplanowana, czyli pozwoli Ci wrócić do równowagi.


A teraz pomyśl o tym jak reagujesz na bodziec, który postrzegasz jako zagrożenie kiedy jesteś niewyspany, głodny, boli Cię ząb, jesteś pokłócony z najbliższą osobą i zamartwiasz się o spłatę kredytu.


I czy tak samo postrzegałbyś ten bodziec będąc zrelaksowanym ?

Wiemy już, że reakcję stresową uruchamia mózg, oceniający znaczenie bodźca.


Zestresowany, przeciążony i rozregulowany układ nerwowy reaguje nadmiarowo na to co postrzega, nieadekwatnie do sytuacji.


Gdyby to tylko była para w gwizdek to pół biedy. Ale reakcja stresowa ma swoje koszty.


Wpływa i na ciało i na mózg, aktywując jedne i hamując inne procesy tak fizyczne jak i psychiczne.


Człowiek zaczyna doświadczać chorób psychosomatycznych, albo zaburzeń odstresowych, skąd już blisko do chorób z autoagresji.


Dlatego warto przerwać błędne koło tam, gdzie sam zlokalizujesz stresor, którego możesz uniknąć.


To wymaga czasu i spokoju, ale daje dobre efekty.



Jak zacząć?


To zależy od tego jakie sygnały z twojego organizmu łatwiej Ci zauważyć.


Dla osób, które tego wcześniej nie robiły, często łatwiej jest skupić się na ciele.


Informacje z organizmu trudno przeoczyć, ale niewiele osób łączy je z życiem w przewlekłym stresie.


Jeśli myślisz, że może Cie to dotyczyć, poniżej daje listę tego, na co w funkcjonowaniu ciała warto zwrócić uwagę, bo przewlekły stres może dawać różne objawy.


Sprawdź czy:


Jesteś wyspany.

Czyli zasypiasz wieczorem bez problemu, nie budzisz się w nocy, nie masz koszmarów. Wstajesz rano i jesteś wypoczęty.


Masz mniej więcej stały poziom cukru we krwi i pijesz wystarczającą ilość wody.


Jeśli masz względnie stały poziom cukru, czujesz się dobrze, jesz o stałych porach, po posiłku nie jesteś ani głodny, ani ociężały. Najprawdopodobniej nie masz też problemów z utrzymaniem wagi.

Jeśli pijesz wystarczająco dużo wody, nie masz suchości ust, nie szczypią Cie oczy, nie boli Cie głowa po południu.


Nie przybierasz na wadze, ani nie chudniesz bez przyczyny


Masz zdrową skórę, włosy i paznokcie


Masz normalny dla siebie, mniej więcej stały poziom energii, nie czujesz się ani zmęczony, ani przygnębiony


Nic Cię nie boli bez przyczyny


Tu szczególnie warto patrzeć na bóle głowy, stawów, barków, dziwne bóle twarzy lub włosów, a właściwie skóry na głowie. No i bóle brzucha. To są takie miejsca, w których manifestuje się przewlekły stres.


Masz wystarczająco dużo ruchu


Nie sprawdzałam tego skąd się wzięło zalecenie robienia 10 000 kroków dziennie, więc nie potrafię się do tego odnieść.

Ale telefony mierzą ilość kroków, więc jeśli nie uprawiasz żadnego sportu i przemieszczasz się samochodem, to włącz sobie taką opcję i zobacz ile kroków naprawdę dziennie robisz.


Twój metabolizm jest w porządku

Czyli czy nie masz zatwardzeń, rozwolnień i wzdęć.


Masz libido w twojej własnej normie


Nie zgrzytasz zębami, nie zaciskasz szczęk


Nie masz nawracających aft, opryszczek


Nie chorujesz na choroby wirusowe częściej niż raz w roku ( wtedy, kiedy chorują wszyscy dookoła)


Nie pojawiły się u Ciebie żadne alergie i nietolerancje w czasie ostatniego roku


Nie zauważasz u siebie żadnych niepokojących objawów zdrowotnych, nic Cie nie martwi


Nie boli Cie brzuch, nie trzęsą się ręce, nie odczuwasz lęku w niedzielę po południu


Sprawdziłeś według listy i wiesz jak to u Ciebie jest.

Przy okazji pewnie zobaczyłeś część stresorów, których doświadczasz, tak fizycznych jak psychicznych.


Jeśli nie zauważyłeś u siebie niczego niepokojącego, moje gratulacje.

Najprawdopodobniej albo świetnie zarządzasz tym na jakie stresory reagujesz, albo masz dobre sposoby rozładowywania napięcia, albo jedno i drugie.

Radzisz sobie super ! Tak trzymaj :)


Jeśli zauważyłeś, że ciało daje Ci któryś z sygnałów z listy- możesz teraz zareagować.


Już wiesz czemu warto się bliżej przyjrzeć.


Jeśli widzisz, że twoje zdrowie szwankuje- idź do mądrego lekarza. I profesjonalisty zajmującego się psychologią medyczną.

Nie szukaj ich na portalu, gdzie za pieniądze każdy może sobie zamówić dobre opinie.

Popytaj znajomych, porozmawiaj z bliskimi i znajdź właściwa osobę.


Jeśli masz kłopot z utrzymaniem wagi, jesteś wiecznie zmęczony, nie masz siły, wypadają Ci włosy, oprócz dobrego internisty zacznij szukać endokrynologa.


Może jesteś w przewlekłym stresie i ciało zaczyna Ci pokazywać, że jest mu ciężko.


Jeśli tak, to może teraz jest czas na to, żeby spokojnie przyjrzeć się temu co się w twoim życiu dzieje.

Gdzie tkwi przyczyna i co możesz z tym zrobić.


Sytuacja nie powstała wczoraj, więc nie ma powodu do gwałtownej reakcji. Im więcej spokoju, tym lepiej sobie poradzisz.


Jeśli nigdy wcześniej nie wiązałeś tego jak żyjesz z tym jak się czujesz, możesz nie wiedzieć jak to zrobić.


Niektórzy potrafią zrobić sami dla siebie taką analizę. Zadawać sobie pytania i szczerze na nie odpowiadać. Potem wyciągnąć wnioski i zaplanować działania.


Jeśli masz taką umiejętność, to super.

Nie poganiaj siebie, ale też nie odkładaj tematu. Pisz to co odkrywasz żeby Ci nic ważnego nie umknęło.

Powoli dasz sobie radę.

A jeśli zobaczysz, że samemu Ci ciężko, zawsze możesz poszukać pomocy.


Dla niektórych łatwiejszym sposobem jest praca z profesjonalistą.

Wyszkoleni praktycy terapii poliwagalnej mają umiejętności przekazania wiedzy o funkcjonowaniu autonomicznego układu nerwowego. Pomogą też w poznaniu twojego własnego automatycznego wzorca naturalnych reakcji obronnych, uruchamianych przez sygnały zagrożenia.


Dobrze jest pamietać, że w każdym przypadku to jest proces, który trwa, więc efekty będą przychodziły, ale jedne szybciej, inne później.


Warto zaczynać z realnymi oczekiwaniami wobec siebie.


To pozwala już na początku ograniczyć stres.


Mam nadzieję, że post Wam się przydał.



Jeśli tak, zapraszam do następnych, gdzie opiszę wpływ stresu na różne aspekty życia.

26 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie